poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozdział 4. Uważać na słowa.


Dziewczyny jeszcze spały. Rozwalona Ola, chrapała w najlepsze, a Justyna zwinięta w kłębek, lekko dyszała.
-Wstawać!- Darek pociągnął za kołdrę i tym samym pozbawił dziewczyny, cieplutkiego okrycia.
-Weź, daj nam spokój!-wykrzyknęła Ola, przykrywając głowę poduszką. Brat nie dał za wygrana i krzyknął jeszcze głośniej.
-Za 5 min. Widzę was w kuchni!- po czym wyszedł, trzaskając drzwiami. Półka obok drzwi się za trzęsła i usłyszałam stukot rozbitego szkła. Podeszłam tam i podniosłam z podłogi zdjęcie w ładnej zielonej ramce. Na fotografii byłyśmy my, cała trójca. Jeszcze z juniora w Contraście. Przypomniałam sobie o Marcinie. Nie miałam nawet jego numeru telefonu, nazwiska oczywiście nie pamiętałam. Wiedziałam jeszcze, że chodzi do 3klasy technikum. Tylko tyle. Byłam trochę zamroczona alkoholem i wszystko mi się pomieszało.
-Au! Moja głowa!- zamruczała Justi, podnosząc się z łóżka.
-Nie musiałaś wczoraj tyle pić.-odrzekłam na jej marudzenie.
-Boże, nudzisz jak moja mama.- Ola skomentowała. Spojrzałam na nią, podpuchnięte oczy i skwaszona mina. Rzeczywiście, wczoraj musiała coś wziąć.
-Wiesz, jakby twoja mama to zobaczyła to nie wiem co by zrobiła, na pewno nie byłaby zadowolona z tego, że córeczka ostro zabalowała. Dobrze, że wyjechała sobie na ten dwutygodniowy urlop.  A twój tata to by się w gro..- przymknęłam się. Teraz to ja przesadziłam.
-To by się w grobie przewrócił, tak?-Olka już miała łzy w oczach. Jej tata zginął w wypadku samochodowym rok temu.  Nie chciałam, żeby moja przyjaciółka znowu się smuciła, już i tak dużo przeszła po stracie ojca.
-Weźcie się wreszcie ogarnijcie i chodźcie do Darka.-mówiąc to poszłam do kuchni, przy stole siedział Darek i czekał na nas. Usiadłam naprzeciwko niego i spojrzałam w dół.  Czułam się winna zdarzeniom z nocy. Usłyszałam stukot stóp o panele. Sekundę później obok mnie siedziały już dziewczyny. Ja  w środku, czułam się jak jakaś oskarżona.
-No, co jest?-zapytała Olka wyraźnie znudzona. Czy ona niczego nie pamięta? Nawet tego w jaki sposób dostała się w ogóle do domu? Darek przetarł twarz rękoma, byłam pewna, że nie wiedział jak zacząć. W pewnym sensie, zastępował siostrze ojca, ich matka zawsze chwaliła syna. Kiedyś tworzyli wspaniałą, kochającą się rodzinę. Nie raz zazdrościłam przyjaciółce tak dobrze dogadujących się bliskich. Po śmierci pana Marka wszystko się zmieniło. Pani Gosia próbowała zapomnieć, tyle razy jak zostawałam u Olki na noc, słyszałam jak płacze w kuchni. Jest mi jej naprawdę szkoda. Tak się załamała. Ola z rodziną odwiedzała poradnię psychiatryczną, moja przyjaciółka miała nawet myśli samobójcze. Kochała swojego ojca, ja nie mogę tak powiedzieć o moim. Dla mnie jest zabójcą. Kazał swojej żonie usunąć 3-miesięczny płód, nową istotę, nowe życie. Nienawidzę  go.
-Ola, powiedz mi co wiesz z wczorajszej imprezy.-poprosił Darek, starannie dobierając każde słowo. Bardzo się stresował. Zaczął wycierać dłonie o spodnie, tak mu się pociły.
-Aaaa. Poznałam takiego kolesia. Tylko potem już nie pam…-zatkała się. Popatrzyła na nas. Chciała, żebyśmy jej pomogły. Nie wiedziałam co zrobić. –to znaczy nie interesujcie się!-wy buchnęła.
-TY idiotko, tępa! Co wczoraj wzięłaś? No pytam się co?-w Darku już się gotowało. Brwi podniesione do góry dodawały mu groźnego wyglądu. Trochę zaczęłam się go bać. Gdy był zły, stawał się taki agresywny, taki niepodobny do siebie.
-O co wam chodzi znowu?!-Ola wstała i już miała iść w kierunku swojego pokoju, ale dodała jeszcze:- moje życie, moja sprawa.- i poszła trzaskając drzwiami. Spojrzałam na Darka, opadł na krzesło zrezygnowany.
-Co ze mnie za brat? Nie umiem  nawet zająć się własną siostrą. Wszystko zepsułem.-Mówił przez łzy. W takim stanie jeszcze go nie widziałam.
-Darek.. Darek, to nie twoja wina. Nie wiem co ona znowu zrobiła, ale to na pewno nie twoja wina.-Justyna przemówiła, a ja siedziałam jak kompletna idiotka, która nie wie jak pocieszyć przyjaciela.
-Zamknij się! Zostawcie mnie w spokoju!-krzyknął rozgniewany, zabrał kurtkę, ubrał buty i wybiegł. Zostałyśmy  we trzy, w domu pełnym smutku i żalu.  

5 komentarzy:

  1. No to wróciłam do czytania i komentowania (:
    Przepraszam ze dopiero w 4 rozdziale, ale jakoś tak wyszło. No musze powiedziec że zapowiada sie ciekawie... Bohaterki intrygujace (:
    Czekam na dalsze rozdziały (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, no i jeszcze jestem ciekawa czy ten blog też będzie o sportowcach...

      Usuń
    2. nie, nie będzie o sportowcach

      Usuń
  2. Oj dzieje sie dzieje;)
    Czekam na nexta;)

    OdpowiedzUsuń
  3. pisz dalej czekam... świetna historia

    OdpowiedzUsuń